Prehistoria.
- Fri 4th June 2004, 8:39 pm
Nim ¶wiat Atacamy oddzieli³ siê od reszty rzeczywisto¶ci, wiele Cioæ i Wujków ju¿ wówczas zna³o siê i przyja¼ni³o, pracuj±c w miejscu, które ró¿nie wspominaj± raz dobrze, innym razem wspomnienia te s± zupe³nie nieprzychylne...
Tak oto Ciocie Ola, Beta, Ró¿owa, Kania i Asia i Wujkowie Witek, Adam, Krzysiek, Bu³a i Marcin je¼dzili w miejsce zwane Krzakole, gdzie poznawali tajniki pracy opiekunów. Lecz po kilku latach zaczêli dostrzegaæ tam rzeczy, które nie by³y dobre i wiedzieli, ¿e sami zrobiliby to lepiej. Z³e rzeczy zdarza³y siê coraz czê¶ciej i w koñcu wezbra³ w przyjacio³ach gniew, zbuntowali siê wiêc i zerwali wszelkie wiêzy z Krzakolami. Jednak serca ich i dusze têskni³y za dzieciakami, wymy¶lili przeto, i¿ najlepiej by³oby w³asne miejsce dla nich stworzyæ. Zwykle nim marzenia stan± siê rzeczywisto¶ci± du¿o wody musi rzek± do morza pop³yn±æ, ale dobry los pob³ogos³awi³ - w.Witek, w.Marcin zwany Mat(h)lusem oraz w.Zdzich jesieni± roku 1 p.e.A. razem siedzieli na pla¿y i w natchnieniu dali ¿ycie Projektowi Atacama. Wszystko w tamtych czasach by³o pe³ne mo¿liwo¶ci i woli. Zaczêto poszukiwania ludzi, którzy podjêliby siê skierowania tej woli w dobr± stronê i okre¶lili mo¿liwo¶ci, oraz miejsca, gdzie mo¿na by to uczyniæ. W maju roku 1 e.A na wezwanie Wujów Za³o¿ycieli przybyli na naradê w Gdyni Or³owie Ciocie i Wujowie Pionierzy. Atacama przesta³a byæ Projektem. Zaorano pole, nasiona dojrzewa³y, siewcy zbierali si³y. Tak by³o rzek³ wuj WitekTak by³o
Tak by³o
Narodziny Atacama Kogo, kiedy i kto natchn±³by nadaæ firmie nazwê ATACAMA to dzi¶ ju¿ trudno ustaliæ. Jednak¿e narodziny samego Wielkiego Atacama to historia znana, zatem w tym miejscu wypada j± przytoczyæ. Otó¿ Jêdrek (syn c.Oli i w.Krzy¶ka), niewielki wówczas cz³owiek, zobaczywszy atacamowe logo uzna³, w niezachwianej dzieciêcej logice rozumuj±c jak najbardziej s³usznie, ¿e jest to, ani chybi, portret kogo¶ zwanego Atacamem. A ¿e magia imion jest straszliwie potê¿na, zw³aszcza w okoliczno¶ciach, kiedy wszystko siê dopiero tworzy, powo³a³ go tym samym do istnienia. Odt±d to Atacam przej±³ od losu opiekê nad swoim ludem. Natura jego jest wci±¿ przedmiotem dyskusji teologów z demonologami i angelologami wiêc mo¿e zaczekajmy na jej wyniki, pozostawiaj±c Atacama owianego ulotn± mgie³k± nieokre¶lono¶ci.









